.

W. Lechocki zwrócił swą suchą, wąską twarz ku Kociubie. — Byłbym panu niesłychanie zobowiązany, panie poruczniku. Widzi pan… co za pech. Przed paroma dniami kupiłem okazyjnie, za bezcen, znakomity wóz, o którym od dawna marzyłem. Sportowy „Jaguar”. Co za szybkość, co za zryw. Fantazja.. Przecież nie wiesz, kto mógł to zrobić.. - Nie. Chyba że go wcześniej znajdziemy. Jeśli by się tak stało, to nie musielibyśmy cię w to wciągać.. - Samobójstwo?.